Normalni ludzie potrafią określić co chcą osiągnąć. Dlaczego dla mnie to takie trudne.
Zapytana "Co chcesz dalej robić?" odpowiadam -Nie wiem!
Znalazłam się gdzieś gdzie kończy się szlak a zaczyna mnóstwo, wąskich, nieoświetlonych ścieżek. Idąc między wysokimi drzewami, gdzieś się potykam o spróchniałą gałąź i upadam.. Tak ten upadek jest bolesny. Ale podnoszę się. Walczę!
To, że budząc się rano i krzyczę w poduszkę "znowu jakiś popaprany dzień k**" a za parę sekund się śmieje "musisz ruszyć swoją dupę i się ogarnąć!". Plany... o tak robię plany, ale mało kiedy dochodzą do skutku. Dlaczego?
Jestem zmienna.. "ale przecież to normalne"- powie mężczyzna. "Wy już takie jesteście."
Nie dochodzą one do skutku bo nadzwyczajnie nie jestem zainteresowana przebywaniem z ludźmi. Oh jak drażnią mnie te pytania. O pogodzie.. o rzeczach beznadziejnych, które mnie nie interesują i nie mam nic do powiedzenia. Więc najczęściej rozmowę kończę lekkim uśmiechem i lekko uchylam się w swój zamierzony cel.
Te wszystkie zdjęcia na instagramie pokazują kogoś kim zupełnie nie jestem. Oglądamy na portalach profile osób, które pokazują skorupkę. Skorupkę uśmiechu i piękna, maskując się pięknymi i makijażem. TAK mówię to z własnego doświadczenia. Moje zdjęcia są tak niepodobne do tego co się dzieje w rzeczywistości.
A może idę w złą stronę. Może moja rzeczywistość to te zdjęcia a to co siedzi w mojej głowie to coś czego muszę się pozbyć ?